L jak lesbijka
, Posted in: Uncategorized, Author: miross25 (April 25, 2010)
W 2004 roku, po zakończeniu trwającego piętnaście lat związku z Mozesem, Nixon zaczęła spotykać się z Christine Marinori, którą spotkała pracując przy kampanii zmierzającej do spadku liczby dzieci w klasach w Nowym Jorku. Marinori była dla niej wspaniałym wsparciem, kiedy u aktorki zdiagnozowano raka piersi. Daleka od ukrywania swego związku, Nixon otwarcie i swobodnie mówiła o nim w telewizji i gazetach, jakby nie było to niczym dziwnym. - Przez pełne moje życie byłam z mężczyznami i nigdy przedtem nie spotkałam kobiety, w której mogłam się zakochać – powiedziała “Daily Mirror”. - Ale kiedy tak się stało, nie wydawało mi się to dziwne. Nie zmieniło to tego, kim jestem. Jestem po prostu kobietą, która zakochała się w innej kobiecie - dodaje.
Feministka i pisarka Susan Bordo, wykładająca język angielski na Uniwersytecie Kentucky, też zgadza się, że w obecnych zobowiązaniach więcej kobiet odchodzi od schematów orientacji seksualnej i życia w typowych związkach męsko-damskich. - Kiedy tabu zostaje zniesione albo zanika, kobiety i mężczyźni czują się wolniejsi i bardziej swobodni, aby robić to, czego poprzednio się obawiali – zauważa. - Nie dziwi zatem, że obserwujemy jak kobiety, z różnych powodów, przechodzą poprzez drzwi, które aktualnie otwiera przed nimi kultura i społeczeństwo jako lezbijki . Na 100% nie powinieneś sobie wyobrażać, że żyjemy w świecie, którym wszelkie wybory seksualne są możliwe. Wystarczy spojrzeć na ekipę aktorską serialu “lezbijki“, ażeby przekonać się, że tylko pewien rodzaj lesbijek – zgrabne i eleganckie, lub też odrobinę bardziej męskie, ale tylko w pewien właściwy dwupłciowy sposób – jest akceptowany przez główny nurt kultury. Ten szlak dla wielu kobiet przetarła w tym momencie Cynthia Nixon i jej otwarcie opowiedziana historia. W 1998 roku, kiedy na ekranach zadebiutował serial „Seks w wielkim mieście lezbijki”, aktorka była w długotrwałym związku z Dannym Mozesem, profesorem języka angielskiego, z którym miała dwoje dzieci.
Pewnego dnia strasznie spieszyłam się na dany autobus, praktycznie miałam 5 minut by dobiegnąć do autobusu gdzie się szło do niego w 10 min. Jak bym na ten nie zdarzyła, spóźniła bym się bardzo do pracy a to już nie pierwszy raz więc nie wiem jak bym po raz kolejny musiała się tłumaczyć szefowi nie miałabym już żadnej wymówki. Na całe szczęście zdarzyła w ostatnim momencie. W autobusie był niesamowity tłok i ścisk, ponoć wcześniejszy nie przyjechał i dlatego tak się zadziało. Jak by tego było mało na każdym przystanku wchodziło coraz to więcej osób. W pewnym momencie autobus zahamował bo jakiś pies wybiegł na drogę i mimo tego iż było wiele ludzi kilka z nich upadło na podłogę. Na mnie wpadł jakiś chłopak na początku byłam w szoku ale po chwili pomogłam mu się podnosić.